Otóż pamięć człowieka jest zjawiskiem dziwnym. Nie potrafimy czasami zapamiętać daty swojego ślubu :P, a pamiętamy zupełne pierdoły. W latach 90-tych ukazywała się mała gazetka o formacie kieszonkowym "Uśmiech numeru". treść to dowcipy, śmieszne rysunki od czytelników i takaż to czasami treść poetycka. Trzy limeryki zapamiętałem, bo były tak kijowe i tak pasujące do tego bloga, że aż szkoda by przepadły w odmętach zapomnienia:
Pewien lord z Hondurasu,
Chadzał na spacer do lasu.
Zbierał grzybki trujące,
Które tam rosły na łące,
I rodzinę swą truł bez hałasu.
Pewien listonosz w Kalkucie,
Nosił do pracy papucie.
"to jest fakt oczywisty,
Przecież noszę w nich listy."
Tak tłumaczył sąsiadom w Kalkucie.
Pewien rybak z Litwy,
Lubił wyjeżdżać na bitwy.
Żył sobie tak swawolnie,
Że aż raz zginął na wojnie.
Strasznie po nim płakały rybitwy.
Leave a Reply